Finanse osobiste - Ogólne

Dzień z życia agenta

2 stycznia, pierwszy dzień pracy po świąteczno-noworocznym lenistwie. Spokojną atmosferę pracy przerywa około południa wizyta starszej, dystyngowanej kobiety. Wyraz jej twarzy zdradza bagaż trosk i problemów.

Trzęsącymi się rękoma wyciąga z torebki pomięte zwoje kartek. Podając mi je mówi, że jej partner był u mnie ubezpieczony, i że zmarł kilka dni przed Wigilią. Szybki rzut oka na wręczone przez panią Zofię * dokumenty, sprawdzenie w komputerowej bazie danych i … nie wiem co mam jej powiedzieć. Pan Antoni * trzy lata wcześniej wykupił ubezpieczenie wypadkowe. Twierdził, że pracując na budowie w Niemczech jest mu potrzebne „bo wie Pan różnie może się zdarzyć na budowie”. Niestety nie dał się przekonać na standardowe ubezpieczenie na życie.

Zmarł na niewydolność serca, w swoim wynajmowanym pokoju w Niemczech. Próbuję wyjaśnić zapłakanej pani Zofii, że polisa nie obejmuje tego typu zdarzeń, emocje jednak nie pozwalają jej na zrozumienie tego, bo „przecież płaciłam składkę i to dużą (386 zł rocznie) i tu są dokumenty”.

Są to momenty mojej pracy, w których czuję się przegrany, w których uświadamiam sobie, że gdzieś po drodze zabrakło mi kompetencji do przekonania mojego rozmówcy do stworzenia rzeczywistej i pełnej ochrony dla niego i jego bliskich. Nie mogłem zapobiec śmierci pana Antoniego, ale z pewnością mogłem uczynić późniejsze życie pani Zofii bardziej znośnym.

Pan Antoni mieszkał w mieszkaniu spółdzielczym, jego partnerka, pani Zofia, nie była tam zameldowana. jak twierdzi, wyłożyła na to mieszkanie ponad 100 tys. złotych na spłatę roszczeń dzieci pana Antoniego po jego zmarłej żonie. Chciała „abyśmy mieli gdzie spokojnie razem żyć”. To były jej jedyne oszczędności. Dzisiaj nie ma prawa do mieszkania, nikt też nie odda jej 100 tys. złotych. Spółdzielnia przysłała je czynsz do zapłacenia, który wzrósł prawie trzykrotnie w związku z tym, iż lokal zamieszkuje osoba nieuprawniona. Wyda prawie całą emeryturę na czynsz. Pani Zofia została bez prawa do mieszkania, z marnymi środkami do życia i bez partnera, który by ją wspierał w trudnych chwilach.

Wystarczyło naprawdę niewiele aby sytuacja była odmienna. Wystarczyło aby pan Antoni wykupił polisę na życie, aby zameldował panią Zofię w mieszkaniu, aby sporządził testament. Czasami wydaje nam się, że zło dotyka innych, że nas będzie omijało szerokim łukiem. Czasami tak.

Dwie godziny później zadzwonił do mnie młody człowiek. Rodzina, dzieci, kredyty. Prosił abym przygotował mu ofertę ubezpieczenia „ale takiego wie Pan, gdyby coś się stało, choroba czy wypadek, niekoniecznie to najgorsze”. Mam nadzieję, że wystarczy mi argumentów aby przekonać go do ochrony rodziny przed najgorszym, a jemu nie zabraknie odpowiedzialności za losy, tych których pewnie kocha.

* Jedynie imiona w powyższym tekście są fikcyjne.

Mariusz Zimecki
Doradca finansowy i ubezpieczeniowy
Może Ci się również spodobać
Finanse osobiste
10 książek, które pomogą Ci lepiej zarządzać własnymi finansami.
Ogólne
Wybierasz się na narty?

Zostaw odpowiedź